Strona główna > Aktualności > Aktualności

Bookmark and Share

List do prezydenta

Anna Dąbrowska (2019-02-06)

Pan Krzysztof Żuk
Prezydent Miasta Lublin



Szanowny Panie Prezydencie,


piszę do Pana w sprawie naszej wspólnoty mieszkańców i mieszkanek Lublina. Tak jak i Pan uważam, że najważniejszy jest samorząd rozumiany jako cała społeczność, a nie tylko administracja. To pośród dobrze działających, ufających sobie i wspierających się wzajemnie wspólnot sąsiedzkich dokonuje się idea samorządności, także ta jej część, w której aktywni mieszkańcy współdyskutują i współdecydują o losach miastach. Nie ma nic cenniejszego niż samorządność zbudowana na przepracowanym konsensusie. Oczywiście nie jest to model łatwy. Bo poza wszystkim wymaga, aby się nieco na swoim stanowisku posunąć dając miejsce na alternatywne rozwiązania, cudze. A to z kolei wymaga przekonania, że mieszkańcy także mogą się na czymś znać.

W Homo Faber znamy się na migracjach. W ciągu ostatnich 9 lat nasza organizacja przyniosła do Lublina blisko milion złotych realizując działania wspierające nowo przybyłych — imigrantów i uchodźców. Naszą rolę widziałam w badaniu i testowaniu narzędzi integracyjnych. Miałam nadzieję (i nadal mam), że sprawdzone przez nas narzędzia da się na trwałe zaimplementować do samorządowej rzeczywistości. Tak się stało raz — jesienią 2014 roku kiedy wspólnie z Panem w Biurze Obsługi Mieszkańców otworzyliśmy Punkt Obsługi Cudzoziemców. Prace nad nim trwały kilka lat. Mogliśmy sobie na to pozwolić. Dziś już takiego komfortu nie mamy. Przy rosnącej skali zmian migracyjnych, trzeba czegoś więcej niż działania ad hoc, trzeba strategii i planu. Nie ma już czasu na powolne testy.

Przyznam, że martwi mnie Pana bierność w coraz ważniejszych kwestiach społecznych, w tym tych dotyczących tworzących się w Lublinie nowych wspólnot, którego ważnymi członkami są imigranci — dziś to całe rodziny z dziećmi, czasem wielopokoleniowe, wiążące swoją przyszłośc z naszym miastem.

O konieczności stworzenia i zaimplementowania programu wspierania różnorodności społecznej w Lublinie wobec nasilających się podziałów społecznych, dotyczących nie tylko obecności migrantów, ale i polaryzacji rozmawiałam z Panem tak wiele razy. Byłam przekonana, że jesteśmy gotowi, aby Lublin znalazł się w awangardzie miast podejmujących w sposób progresywny kwestie integracji imigrantów, nie czekając, aż skutki zaniedbań zmuszą nas do aktywności. Moje przekonanie osadzone było przede wszystkim na kapitale, jakim od dawna dysponujemy: otwarci, doświadczeni urzędnicy i urzędniczki z różnych instytucji, wyspecjalizowane organizacje udzielające wsparcia migrantom i uchodźcom, nowatorskie programy kulturalne z miejscem na różnorodność… i dobry klimat do współpracy.
Ale woli wprowadzenia twardych rozwiązań nigdy nie było i nie ma, są tylko coraz bardziej puste deklaracje.

Po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza słychać było głosy mówiące o jego „miękkich” zasługach, w tym tej największej z 2016 roku — „Modelu integracji imigrantów”.
Pozwolę sobie na pewne wspomnienie. Kiedy w 2013 roku w Lublinie powstała Grupa Wsparcia Integracji, w Gdańsku nie było wtedy nic. Zaprosili nas, by dowiedzieć się, jak pracować w obszarze integracji. Pojechaliśmy tam w kilka osób, z organizacji i z Urzędu. Opowiedzieliśmy o lubelskich doświadczeniach. Zrobiło to na nich spore wrażenie. I wzięli się do roboty. Mieli odwagę by zrobić to, czego nikt dotąd w Polsce nie zrobił. I udało im się. My wciąż jesteśmy w 2013 roku.

Nie rozumiem pańskiego oporu, aby model wsparcia integracji zaimplementować do Lublina. Czyżby uważał Pan, że nas na to mentalnie nie stać? Że skoro takiego programu nie mają większe miasta, nie warto wychodzić przed szereg? Nie rozumiem, czemu nie moglibyśmy być prekursorami? Mamy wszelkie narzędzia, aby nimi być!

Kiedy piszę o modelu, mam na myśli taki program, który wskazywałby kierunki pożądanych działań tak dla samorządu jak i innych podmiotów życia w tym organizacji 3 Sektora. Moim zdaniem przeznaczanie doraźnie pieniędzy na działania czy to antydyskryminacyjne, czy integracyjne nie jest sposobem rozwiązania problemów. Tym bardziej partycypacyjnym modelem, który widzi w organizacjach pozarządowych także partnera a nie jedynie wykonawcę. 

Dziś potrzeba czegoś więcej niż biernie asygnowanie kwoty, czegoś więcej niż polityczna niema wola, czegoś więcej niż dobre słowo. Trzeba faktycznie podjętych działań, które na trwale wejdą w kanon działań tak samorządu jak i operacyjnie innych podmiotów lokalnego życia społecznego. Żebyśmy faktycznie mówili o samorządzie.

Może umówmy się, że przez najbliższy rok popracujemy nad lubelskim Modelem, tak, by w pierwszą rocznicę śmierci Pawła Adamowicza pokazać, że powołując się na Jego pamięć, inspirując Jego gdańskimi działaniami, zrobiliśmy coś więcej niż tylko gest.


Anna Dąbrowska, Stowarzyszenie Homo Faber
Lublin, 7 lutego 2019






Komentarze
Aby dodać komentarz pod własnym nazwiskiem musisz się zalogować, lub napisać pod tymczasowym nickiem (wymaga aktywacji)

Nick:Komentarz:
Brak komentarzy